25 września 2014

Z cyklu psijacielu drogi: miłość za 5 kafli


Czy można sobie kupić miłość??... Ano można:). Kompletując materiały do artykułu, który właśnie czytacie - podliczając słupki wykonałam komendę SIAD i tak siedzę zakłopotana do teraz :(.
 
Jednak zanim rozpiszę się na dobre, chciałabym dodać kilka słów na temat akcji Psijacielu Drogi zorganizowanej przez Biały Jack i Niuchacz i której dedykuję swój artykuł :).

Kochani akcja ta ma na celu uświadomienie potencjalnym przyszłym właścicielom psiaków, że posiadanie psa to nie tylko przyjemność, ale też i przede wszystkim obowiązki oraz wydatki liczone w setkach złotych. Blogerzy przystępujący do akcji tak naprawdę chcą uświadomić Wam ile to kosztuje i skłonić do przemyśleń, czy aby na pewno sprostacie wymaganiom, jakie powinien mieć odpowiedzialny opiekun każdego czworonoga. Więcej o akcji możecie poczytać klikając na logo:
http://psijacieludrogi.xaa.pl/

Tyle tytułem wstępu.
A więc Drodzy Państwo prawie dwa miesiące temu kupiliśmy sobie miłość, taką jaką chcieliśmy, wymarzoną i niezastąpioną i dość kosztowną jak się okazało po krótkim czasie, no ale od początku :).

Początek mniej więcej wyglądał tak:
- Kochanie kupię sobie psa, bo mi tu smutno tak samemu :)
- Ok :)
No i się zaczęło, pół roku ustaleń jakiego psa w ogóle chcemy :). Padło na Jack Russell Terriera, najlepiej suczkę gładkowłosą, niekoniecznie z rodowodem, może być do kochania :). Byliśmy ograniczeni budżetem. Na psiaka „po czempionach” średnio nas było stać. Tak nam się wtedy wydawało :).
Wtedy, bo już w 3 godz po zakupie posiadaliśmy najdroższe szczenię JRT w Polsce :P. Zakup szczenięcia wyniósł nas łącznie 3600 :( plus paliwko około 200, bo szczenię spod Poznania :). Normalnie PIES z wyższych sfer - ARYSTOKRATA. Dodam, że bliżej były tańsze „po czempionach” za 2500. My chcieliśmy taniej no to mamy :) Los się zemścił i pokarał nas zajączkiem samobójcą i naprawą auta za jedyne 2100 :P Poczytać o tym można było tutaj. Jeśli ktoś dobry z matematyki to od razu wyliczy, że koszt samego psiaka to 1500.
Powiedzmy, że nie każdemu, kto chce mieć psa, trafia się szarak dewastujący auto :). Nie każdy też musi go kupić. Nie każdy też posiada dwa miejsca zamieszkania. Nasz pies, jak na arystokratę przystało, może sobie wybierać, czy chce mieszkać na wsi, czy w mieście. Dla nas to oznacza podwójne wydatki :), ze względu na wygodę, ale kto biednemu zabroni.. :P Samo posiadanie psa to jeszcze nie koniec wydatków :) jak okazało się dnia następnego :) po pierwszym spacerku, że niezbędna będzie smycz i szampon :). Wybraliśmy się więc na zakupy.( … ) I tak każdego dnia okazywało się, że potrzeby psa i nasze rosną i rosną też wydatki w postępie geometrycznym i nie raz bywało, że nasze karty bankomatowe zaczynały dymić z przeciążenia :) a to dopiero dwa miesiące, bo tyle nasza AGA z nami jest :) Dla ułatwienia wydatki podzielimy na kategorie :).
Zacznę od niezbędnych jak:

ŻYWNOŚĆ: Szczenię jeść musi, nie tylko to co uważa za zjadliwe, np. kapcie, ale też to, co my uważamy za zjadliwe dla szczenięcia. Postanowiliśmy zaopatrzyć szczenię w sucha karmę i puszeczki. Sucha karma wyniosła nas póki co ok. 50 zł. I tak: 0,5 kg Royal Canin ‘a dla szczeniąt - ok. 15 zł, pies uznał to jednak za niezjadliwe absolutnie, 1kg Friskies Junior - ok. 12 zł, smakowało owszem, ale powodowało zatwardzenie, 4kg Fittness Trainer Junior 3 z króliczkiem dla szczeniąt - 20 zł, zakupione na Wystawie Psów w Sopocie w meeeega promocji :) 2x2kg po 10 zł !!! :) Okazało się strzałem w 10-tkę. Karmę pies uznał za zjadliwą i nie powoduje ona żadnych niepokojących objawów. Tak więc suchej karmy mamy póki co dość spory zapas, gdyż pomieszaliśmy wszystkie razem. Obserwując ubytki w pudle na psie żarcie, myślę, że starczy jeszcze na 2 miesiące:). Kupujemy także puszeczki dla szczeniąt, przeróżne, zazwyczaj czaimy się na fajne promocje i kupujemy hurtowo :) Dotychczas pies zjadł 30 puszek 400gramowych z różnymi rezultatami :), Średnia cena puszki to około 4 zł, co daje nam sumę 120 zł na 2 m-ce.. Tak więc 4 miesięczne szczenię JRT zżera jakieś 70 zł na miesiąc. I rośnie, wiec spodziewamy się podwyższenia miesięcznej stawki .. Jak na razie wydaliśmy 170 zł, no ale mamy zapas.

ZDROWIE: AGA nasza w dniu zakupu miała już 2 szczepienia za sobą na wszystkie psie choroby, nam zostało to 3-cie ostanie koszt szczepienia w Gdańsku  60 zł. Do tego odrobaczenie co 6 tyg średnio 10 zł za tabletkę, póki co dzielić będziemy na połowę, co daje nam 5 zł na 5cio kilowego psa :). Koszt miesięczny ok. 3 zł. I będzie malał, bo starsze pieski odrobaczamy co pół roku, marne to pocieszenie, ale zawsze coś :P. Jako że AGA częściej bywa na wsi niż w mieście, to zabezpieczamy przed pchłami i kleszczami, preparatem SPOT - ON - koszt 25 zł na 3 miesiące. Miesięcznie ok. 8,5 zł. No i szczepienie na wściekliznę raz do roku 40 zł, co miesięcznie daje ok. 3,5 zł Miesięczny koszt zdrowotny póki co 20 zł, Wydaliśmy na zdrowie psa 125 zł.

PIELĘGNACJA: Dorobiliśmy się dwóch szamponów dla szczeniąt, na jak długo starczą ciężko stwierdzić :), używamy zamiennie w zależności od miejsca pobytu i pomysłowości psa :P. Na razie kąpieli było kilka, i szampony jeszcze są dość pełne :). Na oba wydaliśmy 32 złote. Jeden za 22 i drugi za 10 i ten tańszy moim zdaniem łatwiejszy do używania, czy lepszy jeszcze nie wiem, okaże się „w praniu” :). Zakupiliśmy tez zgrzebło do czesania za 12 zł, oraz opakowanie worków na psie „niespodzianki” koszt 9 zł. Razem wydatki na pielęgnację to 53 zł.

AKCESORIA SPACEROWE: Ciężko z terrierem iść na spacer tak bez niczego, o czym przekonaliśmy się już pierwszego dnia :). AGA wyskoczyła szczęśliwa cała na powietrze, wyniuchała najbrudniejszą w okolicy błotnistą kałużę i postanowiła zaznaczyć swoje terytorium :P. Bach na plecki i po kłopocie. Po kłopocie oczywiście dla psa nie dla nas :(. Na kolejny spacer AGA dostała w nagrodę, szczenięcą obrożę i smyczkę :) koszt 20 zł na początek. Kolejną smycz kupiliśmy w 3 dni później, bo wydała nam się ciekawa, bo można ją przepinać na różne długości i w promocji za jedyne 14 zł. Obok smyczy leżała obroża za 15 zł, wiec czemu nie kupić- kupiliśmy :). Przy pierwszym hamowaniu autem okazało się, iż należy przeciwdziałać sile hamowania jakoś, zakupiliśmy szelki i pasy do autka, łączny koszt 50 zł, Przy okazji dwie śliczne adresówki, po 25 zł każda, psu jednak się nie spodobały bo obie postanowił szybciutko zgubić :P. No i na wyrost kupiliśmy smycz Flexi bo wypada mieć, tak twierdzi mąż. Wiec mamy :) za jedyne 65 zł. Na nocne spacerki po wsi - migająca, dioda Trixie 15 zł, przynajmniej ZgAGE widać w jakie chaszcze wpada :) i można obserwować jej trajektorię "lotu" wygląda to prawie tak,jak sylwestrowe fajerwerki :P. Razem spacerki nas kosztowały póki co 229 zł. Dodam tylko ze to ludzki wymysł tylko, bo pies z pewnością by uznał je za zupełnie zbędne ;)

SYPIALNIA, ZASTAWA OBIADOWA I ZABAWKI: Też zwyczajnie z ludzkiej wygody i skłonności do notorycznego zapominania o rzeczach ważnych oraz ograniczonego miejsca w bagażniku auta, którym się przemieszczamy (dobrze, że pamiętamy w jakim kierunku :P), AGA posiada dwa legowiska, jedno na wsi drugie w mieście, 2x po 60 zł i 120 zł zniknęło z konta, Dwie jadalnie oznacza 2 komplety misek 2x po 20 zł i kolejne 40 zł nie nasze. No i zabawki, nie kupujemy tych drogich jak na razie tylko czytamy recenzje, ale spokojnie na piłki, rożne gryzaki, sznurki, piszczałki, wydaliśmy już ponad 150 zł. A apetyt mamy na więcej i my i pies. W tej kwestii jesteśmy dość zgodni :)

NAUKA: Z AGI pilna uczennica jest, kocha się uczyć, a jak wiadomo nie ma lepszej inwestycji jak w naukę. Tak mówili rodzice :) Na szkolenie póki co się nie zapisaliśmy żadne i posłuszeństwa uczymy AGĘ sami. I sami ją socjalizujemy. Mamy do tego 2 klikery po 10zł, 2 torebki na smakołyki po 20 zł każda, linkę 10m za 55 zł, 3 wielkie opakowania smakołyków po ok. 10 zł każde. No i smycz ringowa jak na wystawowego psa przystało za 25 zł. I będziemy się uczyć pięknie pokazywać swoje wdzięki i ząbki :) Na naukę poszło już 170 zł i obawiam się, że to nie koniec.
No a skoro mamy już smycz ringową, to i wypadało by wyrobić rodowód i opłacić składki w Związku Kynologicznym. No i znów 200 zł poszło z ciężkim sercem..

I tak podliczając te słupki wychodzi, że kupiliśmy sobie miłość jak na razie za ponad 5000, Odliczając szaraka samobójcę i paliwko, to troszkę mniej i jak na razie jakieś 2700. A jak donoszą tu: Niuchacz i tu: Biały Jack to dopiero początek naszych wydatków.

Miłość za ponad 5 kafli wygląda tak jak na zdjęciu powyżej.



PS.

W zakładce psijacielu drogi na naszym blogu na bieżąco będziemy publikować kolejne posty podsumowywujące wydatki z każdego kolejnego miesiąca :) Serdecznie zapraszamy

2 komentarze :

  1. Ja się boję podliczyć :-) ale coś podobnie by wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) na szczęście kolejne miesiące nie są takie groźne dla portfela :)

      Usuń