3 sierpnia 2014

Najdroższe szczenię Jack Russell Terrier w polsce


Przedstawiam jednego z najdroższych psów w rasie Jack Russell Terrier w Polsce :). Będę pobierać opłaty za głaskanie. Zeta za chwilunię - od położenia ręki do jej oderwania, aby się inwestycja szybko zwróciła, bo do końca miesiąca jeszcze trooochę a zaczynam cierpieć na kryzys seksualno-ekonomiczny ( patrzę w portfel a tam *uj) :(.

A ot i cała historyja:

Już od jakiegoś czasu poszukiwaliśmy psiaka tej rasy. Sprzedawcy na allegro oferują miliard różnistych psinek, jedne do JRT bardziej podobne drugie mniej, ale wszystkie jak zapewniają "hodowcy" są po rodowodowych rodzicach, tylko metryczek nie mają, bo coś tam. Do kochania to nam rodowód nie bardzo potrzebny, ale przynajmniej chciałabym kupić zwierzę wesołe, zdrowe i chociaż obejrzeć rodziców, aby mieć pewność ze tysiaka wydam na JRT a nie na doga niemieckiego o umaszczeniu biało-rudym lub co gorsza zwierzę innego gatunku :) No i sprawdzić warunki w jakich szczenie się chowa też chciałabym, aby nie wydać fortuny w przyszłości na weterynarza.
A tu klops :(

Podobno większość matek przy porodzie odeszła do krainy wiecznych łowów, ojcowie mieszkają w innym mieście, albo szczenięta tylko chwilowo mieszkają w bardzo ciemnej piwnicy...(OMG!!!)... Ceny tych rasowych po "czempionach" i wcale nie takich uroczych to ok 2000-2500 :( Poszukiwania szczęścia trwały ponad pół roku. Ma być suczka gładkowłosa, z łatką na jednym oku jak Reksio, do tysiaka, papier niekoniecznie ważny ale, możliwość obejrzenia obojga rodziców już bardziej. No to tak. Odpalam Allegro nowe mioty i BACH Miłość od pierwszego wejrzenia!!! Zdjęcia byle jakie, jakieś takie hmm... na wypchaj się.

- Tam z tyłu patrz !!! Cudny, jedziemy po niego!!!,
- Teraz???
- TAAAAK, dzwoń i pytaj, płeć, adres!!!
- Ale jest po 20 a to koło Poznania!!!
- I co z tego dzwoń!!!


To nic ze budżet przekroczyliśmy o 50% i tym samym zrezygnowaliśmy z tych atrakcyjniejszych punktów urlopu - to jeszcze nic :). W 20 minut ogarnęliśmy wszystko, siedzieliśmy już w aucie i pojechaliśmy. Po drodze okazało się, że nasza miłość to sunia i ze ma rodowód ZKwP :), i oboje rodzice są "pracujący" to tym bardziej nie żałowaliśmy tych dodatkowych 500 :) no i paliwka do ON-ŻŁOPA też nie :)

Po północy odebraliśmy sunię :). Śliczna, zdrowa, wesoła,czysta, warunki mega duży ogrodzony kojec, rodzice o dziwo żyją oboje i są na miejscu :). Wszystkie psiaki i duże i małe - życzliwe, bez agresji, a nasza miłość jakby wiedziała, że my po nią właśnie - dziarsko kroczyła w naszą stronę merdając ogonkiem :). Właściciele super uprzejmi, (no za 1500 tez bym była :):P:P).

No to co?

Zabieramy szczęście płacimy, umowa, formalności, krotka instrukcja obsługi i ruszamy w powrotną drogę. Jedziemy i jedziemy no i nagle BUM !!! Co to było? Hmmm...ale dalej jedziemy. No i przestaliśmy jechać jakoś po 20 km, :( a jeszcze tylko 70 km do domku. :( Okazało się, że mamy pasażera na gapę :P Zajączek postanowił wkleić się nam w 3 chłodnice na raz jakby jedna mu nie starczyła :(. Koszt naprawy ON-ŻŁOPA po zachciankach szaraka ponad 2100 :( . Łączna cena szczenięcia 3600 :(.


Jakby kto chciał pogłaskać malucha ( najdroższego JRT w Polsce) to zapraszam, dla pierwszych 2100 głaskających cena promocyjna tylko złotówka za chwilunię ;). Na zdjęciach AGA sprawca całego zamieszania :)


2 komentarze :

  1. Ale fajnie trafić na kolejnego bloga o JRT :)
    Zapisuję, do zaglądania:) !
    Pozdrawiamy
    K&T

    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń