9 kwietnia 2015

Jack Russell Terrier - fakty i mity...


Witajcie :) Dziś troszkę będzie o bólu głowy, pozwoleniach na broń, morderstwach z premedytacją,  kłótniach małżeńskich i rozwodach oraz mądrościach internetowych :). Jeśli do nas zaglądacie to już wiecie, zapewne, że w sierpniu 2014 roku zakupiliśmy sobie psa. Ale zanim do tego doszło..... :) Sami poczytajcie..:)

Jest romantyczny, walentynkowy wieczór, taki wiecie przy świecach, nastrojowej muzyczce i winie. Odpowiednia atmosfera, miła rozmowa itp...Mój mąż własny i osobisty wpada na całkiem zwariowany moim zdaniem pomysł.

- Kochanie kupimy sobie psa !!!

Nie to, żebym nie kochała męża, nie to, żebym psów nie kochała, nie to, żebym nie chciała mieć psa, ale istota szara, której resztki mam tuż pod czaszką, podpowiadała mi, że posiadanie czworonoga przez małżeństwo, które na co dzień mieszka osobno - ponad 70 km od siebie - to poroniony pomysł. Ja prowadzę dwie małe firmy, mąż pracuje na etacie, ale bywa też tak, że musi stawić się do pracy na całą dobę, a dwa razy do roku  na 14 takich dób - i co wtedy? Nie potrafiłam sobie jakoś wyobrazić logistyki opiekowania się psem przy założeniu, że doba ma tylko 24h. Ostatecznie, mąż logistyk doskonały, przedstawił plan działania, wynalazł miliard trafnych argumentów i szybko moje obawy rozwiał, sprytnie podzielił obowiązki no i się zgodziłam. Niech ma :) Poszło dość gładko :)

Kolejne dwa tygodnie drążył temat i dziurę w moim brzuchu, że jak najszybciej chce, najlepiej już, zaraz teraz !!!. On chce Jack Russell Terriera !!! Terriera??? Psa, który nie lubi dzieci, goni za kotami, szczeka i ujada 24h na dobę - prawie już spakowałam swoje walizki - NIGDY W ŻYCIU - żadnego terriera!!! Skąd mam takie obserwacje? Ano z sąsiedniego bloku. Całkowicie aspołeczny pies w typie JRT skutecznie "umilał" życie wszystkim sąsiadom w okolicy :). 

Miałam w życiu kilka psów, był owczarek niemiecki, był pudel miniaturowy, a nawet Bernardyn lub raczej pies w typie Bernardyna, jak się później okazało bardziej był podobny do Moskiewskiego Stróżującego, w wersji ciapa i śpioch, niż do Bernardyna. Ale ja dziś nie o tym. Terriera nie miałam nigdy, jedyny jakiego znałam to ujadający "fafik" sąsiadów i cała masa Yorków, były też terriery typu Bull, ale jakoś szaleńcza moda sprzed kilku lat na te rasy, skutecznie mnie zraziła, nie tyle do psów, co do ich bezmózgich  właścicieli. Z moich obserwacji wynikało, że jeśli po trawniku sunie niezbyt przyjazny terrier typu bull, za moment na bank zza rogu wyłoni się krępa postać w dresach z trzema paskami, bez szyi. I do dziś zadaję sobie pytanie na czym w takim razie przewieszał tę smycz, skoro szyi brak :P??? No, na pewno smyczy nie widziałam nawet w pobliżu obroży a raczej kolczatki.  Wiem, wiem stereotypy :) i tu pragnę wyjaśnić, iż na szczęście znam też kilku, dosłownie kilku, takich opiekunów bull'i, którzy na miano OPIEKUNA naprawdę zasługują. Ale wracając do tematu :). Nie widziałam się po prostu u boku jakiegokolwiek terriera.


A dziura w moim brzuchu rosła i rosła. Mąż stosował co raz to różne sztuczki i argumenty od zdjęć maluchów począwszy a skończywszy na bajkach, że z takim JRT to wcale problemu nie ma, ani nawet obowiązków zbyt wielu, bo kiedyś takiego miał, bo poczytał i WIE :) I naprawdę nie mam pojęcia, jak osobisty mój małżonek to robi, że tak słabymi argumentami, ale jednak i tym razem udało mu się mnie przekonać. Niech będzie Jack Russell Terrier.

Rozpoczęliśmy wspólne poszukiwania:) Ja doszkalałam swa wiedzę o rasie, szukałam hodowli, przeglądałam  ogłoszenia wszelkie odnośnie sprzedaży szczeniąt i adopcji. Mąż uważał, że wie już wszystko, więc skupił się jedynie na szukaniu malucha. Ostatecznie wspólnie uradziliśmy, iż najlepiej będzie jak malucha weźmiemy na początku naszego urlopu, aby poświecić maleństwu jak najwięcej czasu. Ponieważ oboje pracujemy, źle by było abyśmy od razu po zakupie zostawili szczeniaka samego, zamkniętego na 8 godzin w obcym dla niego domu. Wspólnie też postanowiliśmy, że raczej będziemy szukać suczki, takiej której mordka nam przypadnie do gustu.

Dalej już nie było tak kolorowo :) Mój ukochany uparcie twierdził, że pies z rodowodem nie jest mu potrzebny i żaden z argumentów o czystości rasy, o niehumanitarnych praktykach stosowanych w pseudo hodowlach nie przemawiał do niego na tamtym etapie. Bardzo burzliwe negocjacje trwały ponad dwa miesiące i o mało nie skończyły się rozwodem :). Po odwiedzeniu kilku pseudo hodowli, gdzie warunki hodowli były dla mnie niedopuszczalne do przyjęcia, mąż niechętnie, aczkolwiek ostatecznie przekonał się o czym mówiłam - uległ i odpuścił sobie nacisk na "tańsze egzemplarze" :).

Moi drodzy :) To co mój ukochany "wiedział" o rasie, czym mnie próbował nakłonić do zakupu właśnie JRT, co też wyczytał w szerokich internetach, powodowało u mnie chęć wyrobienia sobie pozwolenia na broń i dokonania  morderstwa z premedytacją. Mąż mój do dziś jednak cieszy się życiem, a to tylko z tego powodu, że nie wiedziałam, któż jest bardziej winny, czy ten co takie "mądrości" wypisuje, czy ten co je czyta i w nie wierzy :)

A oto kilka "mądrości" wyczytanych w internecie:

#Jack Russell Terrier to psiak dla każdego :)

Kochani nie wyobrażam sobie ludzi po 60-tce jako opiekunów szczeniaka JRT. Nie wyobrażam sobie ich nawet, jako opiekunów psiaka w starszym wieku. Ten pies wymaga naprawdę sporo ruchu, refleksu oraz konsekwencji. Do późnej starości nawet, jest energiczny i bardzo żywiołowy i bardzo ciężko go zmęczyć na tyle, aby spokojnie sobie spał w swoim kojcu. A człowiek po 60-tce, kojarzy mi się bardziej z powolnymi spacerkami i z zajmowaniem kolejek w przychodniach zdrowia, niż z ganianiem razem z psem i rzucaniem piłeczki. To raczej psiak dla ludzi młodych, aktywnych, lubiących ruch, ale też bardzo konsekwentnych.


#Jack Russell Terrier to idealny pies do bloku :)

Oczywiście, że Jack może mieszkać w bloku, głównie ze względu na swój niewielki rozmiar i wcale nie będzie z tego powodu odczuwał dyskomfortu. Pod warunkiem jednak, iż opiekunowie, zapewnią mu odpowiednia ilość aktywnych spacerów i treningów. Spacer w tym wypadku nie oznacza dwóch kółek dookoła bloku :). Spacerów powinno być minimum 3 z czego jeden naprawdę długi ok 1h- 1,5h, wyczerpujący i fizycznie i umysłowo. To niezbędne minimum. W przeciwnym wypadku, pies swoja energią może roznieść nie tylko nasze mieszkanie w drobny mak, ale też skutecznie obrzydzić życie sąsiadom np. ujadaniem, skomleniem i wyciem.


#Jack Russell Terrier może jeść wszytko :)

To chyba największa bzdura jaką czytałam. I nie będę nawet próbować sprawdzać na własnym psie owej teorii. Nie wiem też, co kryje się pod stwierdzeniem WSZYSTKO, być może chodziło o to, że psu smakują i owoce i warzywa, że całkiem fajnie radzi sobie z gryzieniem kości. Jednak nie wydaje mi się, aby każdy jeden JRT identycznie tolerował to, co zjada. Otóż na pewno czego żaden pies, nie tylko JRT, jeść nie powinien: gotowane kości (zwłaszcza z drobiu), cebula, czekolada, kakao, orzechy. Znam też kilku przedstawicieli JRT - alergików: na mleko, zboża a nawet na drobiowe mięso.

#Jack Russell Terrier jest idealny dla dzieci ???

Bardzo ciekawa jestem pod jakim względem??? Niech ktoś mnie oświeci. Nasza Terrierystka całkiem dzielnie znosi godzinną wizytę moich siostrzenic. Po godzinie jednak ma serdecznie dość i zmyka do klatki - odpocząć. Wspomnę jeszcze, że jest to terrier jednak i ma swoje humorki, do tego z ogromną dawką ADHD, często nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły, i swoją "miłością", może nieświadomie wyrządzić dziecku krzywdę zwłaszcza pazurami. Wbrew pozorom, nie jest to delikatny w kontaktach piesek. Jednak, nie powiem, że psiak nie wyczuwa ze ma do czynienia z dzieckiem. Mieliśmy przyjemność gościć u nas na tydzień siostrzenicę i bardzo byliśmy zaskoczeni postawą naszej 10 miesięcznej wówczas AGI. Pies pilnował małej 4-latki na każdym kroku. Na schodach kulił uszy i patrzał kiedy dziewczynka zacznie schodzić, aby jej nie pociągnąć przypadkiem. Hmm, z nami pogrywa sobie inaczej, spojrzenia i skulonych uszu brak, za to jest napięta smycz i wyścig byle do drzwi klatki schodowej :P. Egzamin na opiekunkę dziecięcą zdany na 6 z plusem, być może dlatego, że AGA to suczka.


#Jack Russell Terrier nie choruje :)

Fakt faktem, nie jest jakoś specjalnie podatny na przeziębienia, ma dość wysoce rozwinięty układ immunologiczny. Jednak dość często u tych psiaków występuje pierwotne zwichniecie soczewki (PLL), które może prowadzić do ślepoty. Drugim często występującym problemem jest ataksja, czyli brak koordynacji ruchowej często objawiające się jako brak równowagi. JRT, zwłaszcza suczki i osobniki starsze doznają dysplazji stawów, często też kolanowych. Osobniki, całkowicie pozbawione brązowych i czarnych łatek, czyli całkowicie białe są narażone na wrodzoną głuchotę.

#Jack Russell Terrier nie linieje :)

Zapraszamy do nas :). Najlepiej w czarnych dresach, sukienkach czy bluzkach. Gości uprasza się o wzięcie ze sobą kilka rolek odkłaczających, odkurzaczy, mioteł i dużej dawki cierpliwości i uśmiechu. Mimo wyczesywania raz w tygodniu, odkurzania prawie codziennie, wciąż na czarnych skarpetkach mamy białe igiełki. Ciekawe skąd? hmmm?


#Jack Russell Terrier potrafi dużo sztuczek :)

Oczywiście ;) i posiadał te umiejętność już w dniu narodzin :P. Buhahhahah... Jack, każdy chyba z miłą chęcią pracuje z człowiekiem, zwłaszcza za nagrody "dopyskowe". Szybko uczy się nowych sztuczek i robi to z gracją i ochotą. Jednak, aby taki psiak cokolwiek potrafił, potrzebna jest cierpliwość właściciela i dużo pracy, bo terrier ma to do siebie, że raczej nie zawsze mu się chce być "małpą z cyrku na pokaz". AGA nasza potrafi dość wiele komend wykonać bezbłędnie w ułamku sekundy, ale są dni kiedy nasza Terrierystka terrierzy na całego i nie ma ochoty nawet wykonać zwykłego WARUJ nawet za garść smakołyków :P.


#Jack Russell Terrier nigdy nie przychodzi na zawołanie :)

Hmmm? Tak bardzo ten slogan wlazł mi na ambicję, iż od szczeniaka magluje 3 razy dziennie komendę DO MNIE. Efekt mamy taki, iż chodzę dumna jak PAW bo 11- miesięczną AGĘ da się odwołać jednak  i rzadko natomiast się nie słucha. Mamy za sobą odwołanie od dzika, od sarny, od kaczek, od psów w trakcie wspólnych zabaw, od "smakołyków" pod balkonami, od przywitań wszelkich i święcie wierzę, że uda nam się dotrzeć do momentu, że pies będzie przybiegał bezwzględnie ZAWSZE. Jednak bez ciężkiej, konsekwentnej, regularnej pracy z psem i to CODZIENNIE nigdy, podejrzewam, nie doszlibyśmy tak daleko. I naprawdę nie wierze, że Jacków mimo, że są psami z duszą myśliwską, nie da się nauczyć bezwzględnego przywołania.


#Jack Russell Terriera trzeba wychować twardą ręką ???

Nie wiem, cóż ta twarda ręka ma oznaczać??? Naszym zdaniem Jacki to bardzo wrażliwe psy i bardzo szybko wyłapią każdy nasz błąd wychowawczy. Na przykładzie naszej AGI mogę powiedzieć, że wystarczy ręka kochająca i konsekwentna i cierpliwa do bólu. Pieski te mają ogromny temperament, często są nadpobudliwe, reagują instynktownie i bardzo szybko na wszelkie bodźce, łatwo przy takim psie popełniać rożnego rodzaju błędy, które później bardzo trudno skorygować, gdyż psiak ten i w tym nasza AGA ma pamięć doskonałą. Dzięki tej pamięci też, szybciej się uczą, gdyż kojarzą wszystkie i dobre i złe ich psim okiem sytuacje. Jeśli psiak od początku jest dobrze socjalizowany, nie będzie wymagał podejrzewam stosowania krzyku, kar i środków kojarzonych z bólem,  dyskomfortem czy przymusem. 





7 komentarzy :

  1. W przypadku Terrora nie zgadza się tylko jedna rzecz - on jest idealny do dzieci :-)
    Ganiają się z chrześniakiem, wspólnie bawią wszystkim, a Terror dziwnym trafem jakoś jego nie podgryza tak silnie jak nas, a jedynie podszczypuje tak, że mały nie odczuwa dyskomfortu :-) Oczywiście wciąż mamy na nich oko i nie bawią się bez kontroli, bo nigdy nic nie wiadomo, ale do tej pory dogadywali się idealnie :-)
    A historia u nas podobna, z tym że to ja maglowałam mojego ukochanego o psa, a on wybrał rasę :-P
    Pozdrawiamy!
    K&T
    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie dzieci nasza AGA tez zdała egzamin na 6. Jednak początki zanim się nacieszyła nowym domownikiem były ciezkie, głownei ze wzgledu na radosc wielką. zalizała by dzieciaka na smierc, do tego te pazury i szaleństwo. Nie zauwazyłam zadnej agresji :). Aczkolwiek pies po godzinie "treningu" oznajmił olewaniem ze ma dosc i zwiał do klatki :). Na codzien u nas nie ma az tak małych dzieci, wiec i pies i dzieciaki wariuja. przy dłuzszym pomieszkaniu jest prawie idealnie :), Ale znam tez JRT co warcza na sam widok zblizającego sie malucha :)

      Usuń
  2. Nie rozumiem dlatego uważa się, że Jack Russell Terriery nie przychodzą na zawołanie! Z Młodą nie mam żadnego problemu. To właśnie mopsicy ufam w tej kwestii znacznie mniej. Odnośnie sztuczek - zgadzam się, uwielbiają się uczyć, pracować z człowiekiem. No chyba, że ktoś trafi w niewłaściwy dzień :P A białe kłaczki to katorga! Może nie jest ich AŻ tak dużo, ale wbijają się wszędzie ;) Moja JRT ma w sobie mnóstwo energii, ale już przy mopsie z ADHD (nie stwierdzonym :P) nauczyłam się z tym żyć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też nie wiemy skąd :) Ale ilekroc się czyta i słyszy.
      - Jaka to rasa?
      - JRT..
      - O to one nie przybiegają :P
      Naszym zdaniem Praca, praca i jeszcze raz praca i da się wszytko :)

      Usuń
  3. Super pościk :) a co do terierów to fakt,faktem mają humorki hihi :D

    http://yorki-potworki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń